zamknij

INFORMACJA DOTYCZĄCA POLITYKI PLIKÓW COOKIES

Informujemy, że do celów optymalizacji treści dostępnych w naszym serwisie i dostosowania ich do indywidualnych potrzeb każdego użytkownika, jak również dla celów reklamowych i statystycznych korzystamy z informacji zapisanych za pomocą plików cookies na urządzeniach końcowych użytkowników. Pliki cookies użytkownik może kontrolować za pomocą ustawień swojej przeglądarki internetowej. Dalsze korzystanie z naszego serwisu internetowego, bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej oznacza, iż użytkownik akceptuje politykę stosowania plików cookies, opisaną w Polityce prywatności.

english
version

Początek .....

Trudno mówić o jakimś konkretnym początku. Odkąd Pawełek się urodził, ciągle myślałam co będzie z nim, jak mnie zabraknie, kto się nim zaopiekuje. Nie pamiętam od kogo, siedem lat temu, wyszedł pomysł fundacji, ode mnie czy Władysława, ojca Pawełka. Fundacji, która by zajęła się wybudowaniem fundacyjnego domu opieki dla osieroconych niepełnosprawnych dzieci. Nie chciałam, aby Pawełek trafił do państwowego ośrodka, choć moja starsza córka nie wyobraża sobie, aby nie miała się nim nie zająć. Miałam powody aby nie przyjmować oferowanej opieki. Pawełek jest upośledzony intelektualnie w stopniu głębokim, cierpi na szereg dodatkowych chorób i dolegliwości. Dzieci takie są podatne na infekcje, często chorują, co oznacza stałe zwolnienia lekarskie, a więc ogranicza bardzo możliwości pracy zawodowej. Zbyt duża komplikacja, byt duże zakłócenie życia jej własnej rodziny, którą prędzej czy później założy.

Rejestracja fundacji zajęła nam pół roku. Mieszkamy na peryferiach wsi, na kolonii składającej się z dwu gospodarstw za wsią Klewno pod Reszlem. Po założeniu fundacji okazało się, że zmieniły się szanse na telefonizację czyli uzyskania łączności ze światem, co praktycznie zawiesiło działanie fundacji na siedem lat. Plany poszły w zapomnienie i ogarnęło nas zniechęcenie i apatia.

Kiedy tylko weszliśmy w zasięg Internetu, pewnego wieczoru w nastroju minorowym weszłam na Forum Onet i zaczęłam brać udział w dyskusjach. I tak się zaczęło. Jak to na forum, ścierały się różne światopoglądy i opcje polityczne, a ludzie poznawali się coraz lepiej. Od wpisów, po indywidualne e-maile i czaty na Skype, do wielkiej majówki w gospodarstwie fundacji na terenie przyszłego ośrodka. Zaczęło się dziać, tak po prostu, z niczego, dlatego, że ludzie chcieli i mogli i mieli wiedzę. Każdy swój mały lub większy kawałeczek ciągle dokłada do rosnącej całości.

Elżbieta Ziober
Galerie zdjęć
Nasza okolica »
Możesz przekazać nam darowniznę korzystając z systemu AllPay
więcej »




pomoc dzieciom
1 procent
jeden procent
organizacja pożytku publicznego
organizacje pożytku publicznego
fundacje pożytku publicznego
fundacja pożytku publicznego
instytucje pożytku publicznego
fundacje pozarządowe
1 podatku